Wokół mieszkania, domu i ogrodu.

Budowa, remont, podatki, rachunki...

Liczba pytań: 14429

Liczba odpowiedzi: 195608

Kategoria: Dom i ogród
(289 odpowiedzi)
gość Pytanie zadaje: Leia zalogowana [21.12.08]
Tagi: karaluchy blok mieszkanie robaki

Karaluchy w mieszkaniu!!! PROBLEM!!!!

Mieszkam w bloku i zmagam się z plagą karaluchow. Czy sa jakies skuteczne metody do walki z nimi? Moze ktos z Was mal z tym do czynienia, bede wdzieczna za rady.

Najlepsza odpowiedź
↑ ↓
(158 - 70)
69%
[22.12.08]
sprzataj czesta zeby po podlodze nie walaly sie okruszki bo tylko je karmisz!!a te wszystkie spraye na gowno ci sie zdadza!!jednego to psikalem chyba z minute a on po chwili sobie gdzies polazl!!!najlepiej zalatw sobie jakas firme i pozagladaj po zakamarkach to moze znajdziesz miejsce skad wylaza!np przez odplyw w wannie ...
gość  gość

Sortuj wg: najstarszych / najnowszych / najlepszych
Inne odpowiedzi
↑ ↓
(27 - 26)
51%
[22.12.08]
karaluchy biegna do ciepła brudu jedzenia lubia ciemne miejsca straszne prusaki ,oprysk cos daje ale wracaja , masc skutreczna jest zesmy zbierali szufelkami po masci a po porysku wracaja , to taka rada pracowałem w knajpie na kuchni i wiem co to za prusaki ,lubia ciepło i syf
gość  lopi
↑ ↓
(44 - 43)
51%
[22.12.08]
będąc w tunezji niestety zastałam takie potwory w hotelu. W moim pokoju zabiłam 3, pewnie byłoby wiecej ale wiecie co zrobiłam? :D wyłaziły z takiej dziury koło futryny i wcisnęłam tam kilka husteczek higienicznych ;) i po kłopocie ;D ale fakt, obrzydlistwo :/
gość  gość
↑ ↓
(2 - 1)
67%
[22.12.08]
pracowalam w zakladzie gdzie bylo pelno tego swinstwa i najlepszy sposob byl rozpuszczalnik nitro.polecam
gość  gość
↑ ↓
(3 - 2)
60%
[22.12.08]
Witaj. zmagalam sie niegdys z tym samym problemem. Udalo mi sie pozbyc karaluchow za pomoca kwasu borowego (kupilam go w aptece). Otoz do zakretek od sloikow polozylam kawalek chleba, posypalam tym kwasem i zalalam goraca woda. Te czynnosc trzeba powtarzac tak czesto,gdy woda wyparuje. Kilka takich zakretek z chlebem i kwasem nalezy rozstawic w roznych miejscach, np.obok kuchenki, obok pralki, gdzie tylko chcecie. Im wiecej, tym lepiej. Nie nalezy dotykac tych zakretek(kontakt kwasu ze skora moze byc niebiezpieczny). Czasem widzialam jeszcze kilka bardzo slabych sztuk, ale po ok. 4 m-cach zniknely wszystkie. Minal rok,a w mojej kuchni nie pojawil sie juz ani jeden. Polecam ten sposob i serdecznie pozdrawiam.
gość  gość
↑ ↓
(2 - 1)
67%
[22.12.08]
jestem po takim doświadczeniu-lokatorzy nieproszeni męczyli nasz blok z rok-po 2 dezynfekcji było juz nieźle-ja kupiłam na allegro preparat rosyjski na te robale i od roku jestem szczęśliwą osobą-dział nieprawdopodobnie-padały jak muchy-nawet facet co robił dezynfekcję zapisał sobie nazwę0 ja nie pamiętam ale jest to szczykawka z dziwną brązową sybstancją-po trochu wstrzywiwałam w różne miejsca i zbierałam martwe-teraz jest spokój ale nie chcę wiedzieć co tam było-rodzina żyje-psy też.polecam poszukać-koszt około 15-20 zł.
gość  basia
↑ ↓
(4 - 3)
57%
[23.12.08]
Nie piszczę na widok myszy, nie trzęsę się na widok węży, a nietoperze nie są mi bardziej straszne niż ptactwo. Ale nie znoszę i boję się robactwa. Od niepamiętnych czasów bałam się chrabąszczy. Ten nieodłączny element lata skutecznie zmieniał ciepłe popołudnia, wymarzone na spacer, w prawdziwy koszmar. Wieczorami, kiedy pies dopominał się o należne wyjście, ja z niepokojem zza szczelnie zamkniętego okna obserwowałam niezdarne, ciężkie owady kłębiące się wokoło drzew.

Wyjeżdżałam do Stanów z przekonaniem, że żegnam się z tym paskudztwem na jakiś czas. Okazało się jednak, że wpadłam jak z deszczu pod rynnę.

W ogrodzie okalającym dom mojej host-rodziny jest mnóstwo krzewów i drzew. Owady je zamieszkujące są tak wielkie, że przy nich nasze polskie chrabąszcze to meszki! Ale co nas nie zabije, to nas wzmocni. Po wielu mniej lub więcej pamiętnych przejściach coraz częściej udaje mi się zachować zimną krew, zamiast z wrzaskiem popędzić w drugą stronę...

Było bardzo wcześnie rano. Weszłam do łazienki, jeszcze zaspana, spojrzałam w lustro, odkręciłam zimną wodę… i czułam, że ktoś się na mnie gapi. Rozejrzałam się, ale nikogo nie było w pobliżu. I nagle, kątem oka, zauważyłam go! Wielki, czarny, obrzydliwy świerszcz-mutant siedział na podłodze i bezczelnie mi się przyglądał.

Ewakuowałam się pospiesznie z łazienki do pokoju, gdzie przystąpiłam natychmiast do obmyślania strategii obrony. Zaatakuje go cytrusowym odświeżaczem do powietrza - tak, to jest pomysł! Jest tak śmierdzący, że żaden świerszcz nie przeżyje długo w jego oparach! Tylko zaraz, odświeżacz został w łazience…


Jednego dnia, przechodząc przez kuchnię, zauważyłam cos niepokojącego: samotna para mrówek mozolnie wspinała się na butelkę z sokiem zagęszczonym. Dla spokojnego sumienia spłukałam je dokładnie z butelki do zlewu. Wróciłam do kuchni po dłuższym czasie i stanęłam jak wryta już na samym progu. Po zlewie, butelce i szafkach przechadzały się stada mrówek! Zaatakowałam je z furią, spłukując do zlewu i jednoczenie próbując wybadać skąd nadchodzą posiłki. Wydawało się, że opanowałam sytuację; na placu boju zostały jedynie niedobitki. Usatysfakcjonowana, pojechałam do szkoły odebrać dzieci. O mrówczym problemie prawie zupełnie zapomniałam - do czasu, kiedy z kuchni doszedł mnie straszny wrzask Starszej. Gdy tam się zjawiłam, pociemniało mi w oczach. Były wszędzie; czarna ruchliwa masa oblazła prawie całą kuchnię, a posiłki ciągle napływały. Być może przyszły w odwecie?
gość  gość
↑ ↓
(3 - 2)
60%
[05.01.09]
w moim domu zalęgły sie świerszcze. zabijamy po 2, 3 dziennie ale z kazdym dniem pojawiają sie nowe;/ nie wiem jaki środek moze je całkowicie zlikwidowac... znacie moze jakies skuteczne trutki na te robale????
gość  gość
↑ ↓
(3 - 2)
60%
[19.07.10]
czesc.
powiem tak.
i nie jest to zadna reklama czy cos ..
wprowadzilam sie do mieszkanie na 10 pietrze w wiezowcu. 2 lata temu .. kataluchy byly ... setki ...... :(
ale kupila kapkan na allegro. mowie aaa .. 16 zl co mi szkodzi ..
karaluchow w mieszkaniu mialam w pip. w kuchni, lazience, pokoj, przepdokoj, i tak dalej ... zrobilam totalny remont w kuchni ,... troche wyginelo .. ale to co zostalky przniosly sie do mojej sypialnie. do przedpokoju, do lazienki .. ludzie, mi bylo wstyd kogokolwiek zapraszac do domu, bo te robectwo bylo tak bezczelne ze wychodzilo nawet przy sweitle. siedze ze za jomymi, a tam po scianie lazi jakis gnojek// fuuj
kupilam wiec kapkan kiedys.
ruski .....
przyszla mala paczuszka, mala strzykawka a w nim zel.
syn poszedsl spac, ja po domu cale rozporowadzilam, w lzazience ze trzy krople, w kuchni, pokoju, sypialnie, durigm pokoju, lazience ...... pisali ze dziala po 3-5 dniach. na nastepny dzien znalazlam sporo trupiw ..
a teraz powaznie. mija tydzien odkad ja to stosuje .... a tu nie ma zadnego karalucha. No zaaje..... biscie. ! nie ma !!! naprawde nie ma, a byly ich setki!! chcoiaz dbalam w domu porzedek, to ona zawze byly. wchodzilo sie do kuchni, a tam .. kilkanascie biegalo po podlodze, kilka po lacie, w zlewie, w smeitniku .. wszedzie ! wchdozilam d sypialni a tam na komodzie biagalo z 10 ... masakra ! no i rozlalam ten kapkan .. tydzien minal.. a ja sie nie bryydze juz .. nie ma zadnego ! powaznie ! tak stwiewrdzam ze oga wrocic kieys, bo to blok, wiezowiec .. raz w miesacu bede kupowac kapkan .. 20 zl na allegro .. 16 zel plus przesylka .. to nie majatek .. i raz w meisiacu bede to sobie rzlewac gdzies ... i koniec ! nie ma ich !
polecam !
naprawd !!! rzadko cokolwiek polecam i pisze gdziekolwiek, ale ten ruski kapkan polecam :)
pa
gość  gość
↑ ↓
(23 - 22)
51%
[20.01.11]
mam karaluchy w wynajmowanym mieszkaniu. kapkan działał krótkotrwale, mimo, że był wylany w każdą szczelinę, kratki, pomiędzy podłogą a ścianami (zużyte 4 opakowania kupione na allegro), strasznie się lepi i przykleja się do niego kurz. płytki globol nie działały. po sprejach duszę się głównie ja, a nie karaluchy. trzykrotnie była ekipa profesjonalistów i robiła opryski - za każdym razem skutecznośc była około dwutygodniowa (mimo, że każdorazowo dawali gwarancję na 6 miesięcy!!!). powiem Wam, że w życiu czegoś takiego nie przeżyłam, robaki chodzą sobie normalnie po podłodze na korytarzach budynku, nawet w windzie. specjalista mówił (zgodnie z tym, co pisał już ktoś powyżej), że robaki lgną do ciepła - pojawiały się w pokoju przy zasilaczu od laptopa. uwaga, bo robactwo potrafi się żywić nawet odzieżą. podobno robaki lubią też okolice zawiasów w szafkach oraz zewnętrzne okolice szuflad (te miejsca, gdzie szuflada się wysuwa i styka z szafką), uważajcie też na okapy, bo potrafią z nich wypadać robale. ja już się poddałam i się wyprowadzam, po zmianie mieszkania zamówię oprysk wszystkich przywiezionych z tego mieszkania gratów, żeby nie przenieść robactwa na nowe.
gość  takie tam
↑ ↓
(2 - 1)
67%
[07.08.11]
a gdzie kupić ten kapkan?
gość  gość
Dodaj odpowiedź
> Zaloguj

Dodaj zdjęcia lub inne pliki