Wokół mieszkania, domu i ogrodu.

Budowa, remont, podatki, rachunki...

Liczba pytań: 14490

Liczba odpowiedzi: 198774

Kategoria: Dom i ogród
(294 odpowiedzi)
gość Pytanie zadaje: Leia zalogowana [21.12.08]
Tagi: karaluchy blok mieszkanie robaki

Karaluchy w mieszkaniu!!! PROBLEM!!!!

Mieszkam w bloku i zmagam się z plagą karaluchow. Czy sa jakies skuteczne metody do walki z nimi? Moze ktos z Was mal z tym do czynienia, bede wdzieczna za rady.

Najlepsza odpowiedź
↑ ↓
(158 - 70)
69%
[22.12.08]
sprzataj czesta zeby po podlodze nie walaly sie okruszki bo tylko je karmisz!!a te wszystkie spraye na gowno ci sie zdadza!!jednego to psikalem chyba z minute a on po chwili sobie gdzies polazl!!!najlepiej zalatw sobie jakas firme i pozagladaj po zakamarkach to moze znajdziesz miejsce skad wylaza!np przez odplyw w wannie ...
gość  gość

Sortuj wg: najstarszych / najnowszych / najlepszych
Inne odpowiedzi
↑ ↓
(23 - 22)
51%
[22.12.08]
CHEMIA ... CHEMIA .. i jeszcze raz CHEMIA!! :D
polecam RAID w piance (to nie zwykły aerozol!! tylko jak się psika, to powstaje taka pianka, która po paru minutach znika.. ciężki do kupienia)
RAID w aerozolu do błyskawicznego zadawania śmierci!! :D

później..
GLOBOL !! bardzo dobre środki..
Polecam.. specjalną pastę, która dozujemy w szparach i tam gdzie mogą się gnieździć oraz..
Specjalną 'kratkę' która stawiamy za meblami. Chroni przed robactwem z 3-4 miesiące, a nawet i dłużej maks. 6-7.
Tą 'kratkę' czuć przez jakieś 2-3 dni, ale później zapach jest już znikomy.
Ważne, że robactwo ginie.. i to dziesiątkami.
Teraz uwagi...
Najpierw pasta w szczeliny!! I czekamy z 2-3 dni, aby padła 1 seria robactwa. Jak wystawimy tą kratkę, to wszystko nam powyłazi na zewnątrz!!! A to nie jest miły widok, jak wyjdzie ze 100-200 robaków!!
Po paście.. psikamy! 1 porządne spryskanie pomieszczenia. Tak jak na instrukcji. I na koniec kratka...
Dobijamy te co przeżyły.. aerozolem. :)

Jeżeli mam tą piankę RAID to psikamy wszystkie wywietrzniki i framugi w około! Ewentualnie trudne dostępne miejsca, gdzie nie mogliśmy dać pasty GLOBOL.
Ewekt gwarantowany! :D
I jeżeli będziemy pamiętać o wymianie 'kratki' GLOBOL co 4-5 miesięcy, nie powinniśmy mieć 'powrotów' robactwa. :)
gość  prs
↑ ↓
(22 - 21)
51%
[22.12.08]
JA MIESZKAM W ATEMACH I TU KARALUCHY SA PLAGA,BEZ KARNIE CHODZA PO ULICACH,ALE Z DRUGIEJ STROMY TO JEST BRUDNE MIASTO,W MOIM DOMU TEZ CZASEM ZJAWIA SIE KARALUCHY I JA CZYSZCZE CALE MIESZKANIE W KOLO(KAZDY NAJMNIEJSZY ZAKAMAREK)I SZAFKI W SRODKU PROSZKIEM KTORY ROZRABIASZ Z WODA-K OTRIN FIRMY BAYER,I POZOSTAWIAM NA OK TYDZIEN, POZA TYM DO SPRZATANIA PODLUG NIE URZYWAM PACHNACYCH SRODKOW TYLKO CHLORU,KTORY NEUTRALIZUJE WSZELKIE ZAPACHY JAKIE MOGA PRZYCIAGNAC KARALUCHY
gość  gość
↑ ↓
(3 - 2)
60%
[22.12.08]
Dokladnie tak jak mowi moj przed mowca Kochaj albo sie wyprowadz bo innej metody niema czy chcesz czy nie :))
gość  gość
↑ ↓
(44 - 43)
51%
[22.12.08]
będąc w tunezji niestety zastałam takie potwory w hotelu. W moim pokoju zabiłam 3, pewnie byłoby wiecej ale wiecie co zrobiłam? :D wyłaziły z takiej dziury koło futryny i wcisnęłam tam kilka husteczek higienicznych ;) i po kłopocie ;D ale fakt, obrzydlistwo :/
gość  gość
↑ ↓
(2 - 1)
67%
[22.12.08]
pracowalam w zakladzie gdzie bylo pelno tego swinstwa i najlepszy sposob byl rozpuszczalnik nitro.polecam
gość  gość
↑ ↓
(2 - 1)
67%
[22.12.08]
jestem po takim doświadczeniu-lokatorzy nieproszeni męczyli nasz blok z rok-po 2 dezynfekcji było juz nieźle-ja kupiłam na allegro preparat rosyjski na te robale i od roku jestem szczęśliwą osobą-dział nieprawdopodobnie-padały jak muchy-nawet facet co robił dezynfekcję zapisał sobie nazwę0 ja nie pamiętam ale jest to szczykawka z dziwną brązową sybstancją-po trochu wstrzywiwałam w różne miejsca i zbierałam martwe-teraz jest spokój ale nie chcę wiedzieć co tam było-rodzina żyje-psy też.polecam poszukać-koszt około 15-20 zł.
gość  basia
↑ ↓
(23 - 22)
51%
[20.01.11]
mam karaluchy w wynajmowanym mieszkaniu. kapkan działał krótkotrwale, mimo, że był wylany w każdą szczelinę, kratki, pomiędzy podłogą a ścianami (zużyte 4 opakowania kupione na allegro), strasznie się lepi i przykleja się do niego kurz. płytki globol nie działały. po sprejach duszę się głównie ja, a nie karaluchy. trzykrotnie była ekipa profesjonalistów i robiła opryski - za każdym razem skutecznośc była około dwutygodniowa (mimo, że każdorazowo dawali gwarancję na 6 miesięcy!!!). powiem Wam, że w życiu czegoś takiego nie przeżyłam, robaki chodzą sobie normalnie po podłodze na korytarzach budynku, nawet w windzie. specjalista mówił (zgodnie z tym, co pisał już ktoś powyżej), że robaki lgną do ciepła - pojawiały się w pokoju przy zasilaczu od laptopa. uwaga, bo robactwo potrafi się żywić nawet odzieżą. podobno robaki lubią też okolice zawiasów w szafkach oraz zewnętrzne okolice szuflad (te miejsca, gdzie szuflada się wysuwa i styka z szafką), uważajcie też na okapy, bo potrafią z nich wypadać robale. ja już się poddałam i się wyprowadzam, po zmianie mieszkania zamówię oprysk wszystkich przywiezionych z tego mieszkania gratów, żeby nie przenieść robactwa na nowe.
gość  takie tam
↑ ↓
(1 - 0)
100%
[21.10.11]
Witam!

Dwa miesiące studiów nad różnymi forami, wikipedią i poszukiwań naturalnego wroga karaluchów i prusaków zaowocowały sukcesem. Na wstępie od razu zaznaczę, że nie będę reklamował żadnego specyfiku na robactwo, bo żaden nie działa. Sprawdziłem wszystkie. Spokojnie możecie sobie darować zakupy tego typu chemikaliów, bo nasze "przyjemniaczki" aklimatyzują się błyskawicznie do każdego nowego specyfiku. Wszystkie próby pokonania robactwa chemią, były uciążliwe jedynie dla domowników. Jak zatem je pokonać?
Niestety nie ma innej możliwości jak tylko za jednym razem zlikwidować zarówno przyczyny jaki i skutki bytności naszych nieproszonych gości. Trzeba po prostu przeprowadzić w kuchni karaluszy armagedon. To co ściąga karaluchy i prusaki do naszej kuchni to wilgoć i drobinki jedzenia. Bardzo rzadko pożywiają się okruszkami z podłogi czy blatu. Najczęściej żerują w szczelinach pomiędzy szafkami i wszystkich innych ciemnych zakamarkach. Dlatego też sprzątanie podłogi i blatu nic nie da jeżeli mamy zbyt dużo szczelin w kuchni, a podczas korzystania ze zlewu, niewielkie nawet ilości wody lecą za szafkę. W takiej kuchni czyszczenie trzeba połączyć z małym remontem, inaczej się nie da. A jak czyścimy? To też się raczej większości nie spodoba. Otóż jaja prusaków będą się znajdowały w każdej ciemnej, małej szczelince. Dlatego nie ma innego wyjścia jak rozkręcić wszystkie elementy wyposażenia kuchni co do śrubki. U mnie najwięcej tego cholerstwa było w zawiasach i na złączeniach elementów szafek kuchennych. W efekcie tego cała kuchni (za wyjątkiem kuchenki gazowej) powędrowała w kawałeczkach do łazienki. Śrubki, zawiasy i inne okucia trafiły do miski z gorącą woda i proszkiem do prania na całą noc. Dębowe elementy szafek zostały wyszorowane szarym mydłem za pomocą twardej szczotki. Wszystkie elementy z płyt wiórowych HDF i MDF, nie miały z jednej strony wykończenia fornirowanego (a w związku z tym miały mnóstwo mikro-szczelinek), zostały zaklejone szczelną warstwą wikolu. Kuchnia została zdemontowana do gołych ścian. Tutaj muszę wspomnieć jeszcze o gnieździe karaluchów. Zanim zdemontujemy szafki trzeba sprzątnąć to całe towarzystwo. Robimy to odkurzaczem. Proponuje żeby robiła to osoba o silnych nerwach i dużym refleksie. Gniazdo zawsze znajduje się w centralnym miejscu kuchni i jest tam zawsze więcej "pensjonariuszy" niż moglibyśmy się spodziewać. Zanim wyłączymy odkurzacz, wyciągamy z niego rurę. Otwór, po wyłączeniu zatykamy natychmiast miękką i dużą kulką z papieru toaletowego tak żeby, kiedy włączymy odkurzacz ponownie, kulka została wciągnięta do środka. Po dokładnym oczyszczeniu wyposażenia kuchni trzeba je zamontować z powrotem tak precyzyjnie, aby szczeliny pomiędzy elementami były minimalne. Trzeba też pamiętać aby blat i osadzony w nim zlew nie przepuszczały nawet kropli wody po ścianie. Całkowicie niedopuszczalne są jakiekolwiek przecieki pod zlewem, mokre szmatki i wszelka inna wilgoć w ciemnych miejscach. Kiedy wszystko jest już gotowe, pamiętajcie że wygraliście na razie największa bitwę, ale partyzantka nie śpi. Jaja prusaków i karaluchów mogą przetrwać nawet rok w oczekiwaniu na sprzyjające warunki. I w tym momencie dopiero kupujemy chemikalia - dwie płytki - jedna na trzy miesiące. Odstraszają one pojedyncze osobniki i powodują, że wystawiają się one na strzał. Trzeba działać szybko i zdecydowanie. U mnie pojedyncze sztuki pojawiały się jeszcze przez pół roku po "armagedonie", a potem nastała błoga sterylność, czego wszystkim życzę.
gość  gość
↑ ↓
(4 - 3)
57%
[15.05.12]
ja jakiś czas temu miałem u siebie karaluchy i przez dłuższy czas różnych rzeczy próbowałem. W końcu zrezygnowałem i zadzwoniłem do firmy i się w końcu udało. Pomyślałem, że się podzielę tą szczęśliwą nowiną z forumowiczami. a jakby co, firma jest z Wawy, www.dezynsekcja-deratyzacja.pl Może ktoś będzie zainteresowany
gość  gość
↑ ↓
(1 - 0)
100%
[27.06.12]
wy to chyba karaluchow nie widzieliscie latajace karaluchy amerykanskie - okna nie moge otworzyc bo mi te paskudztwa w latuja i maja z 7-8 cm, dzieki bogu mam kota to mi je wylapuje
gość  gość
Dodaj odpowiedź
> Zaloguj

Dodaj zdjęcia lub inne pliki