Wokół mieszkania, domu i ogrodu.

Budowa, remont, podatki, rachunki...

Liczba pytań: 11968

Liczba odpowiedzi: 127622

Kategoria: Dom i ogród
(254 odpowiedzi)
gość Pytanie zadaje: Leia zalogowana [21.12.08]
Tagi: karaluchy blok mieszkanie robaki

Karaluchy w mieszkaniu!!! PROBLEM!!!!

Mieszkam w bloku i zmagam się z plagą karaluchow. Czy sa jakies skuteczne metody do walki z nimi? Moze ktos z Was mal z tym do czynienia, bede wdzieczna za rady.

Najlepsza odpowiedź
↑ ↓
(288 - 230)
56%
[07.11.12]
gość
Jest jeden specyfik - kupilem na allegro - jakas taka ruska pasta nie pamietam nazwy- ale generalnie ruska pasta w strzykawce - jest na prawde skuteczna. Smarujesz nia kąty i po tygodniu nie ma - u mnie po 3 dniach znajdowalem same trupy prusakow - a teraz nie ma ich juz ponad 8 miesięcy - chyba juz nie wroca a nawet jak to ich potraktuje znowu


jest to rosyjski srodek kapkan, mnie tez pomogl zwalczyc karaluchy
kupic mozna na
http://tablica.pl/oferta/kapka(...)wki-IDyCvp.html
gość  gość

Sortuj wg: najstarszych / najnowszych / najlepszych
Inne odpowiedzi
↑ ↓
(73 - 72)
50%
[22.12.08]
gość  gość
↑ ↓
(4 - 3)
57%
[22.12.08]
lopi
karaluchy biegna do ciepła brudu jedzenia lubia ciemne miejsca straszne prusaki ,oprysk cos daje ale wracaja , masc skutreczna jest zesmy zbierali szufelkami po masci a po porysku wracaja , to taka rada pracowałem w knajpie na kuchni i wiem co to za prusaki ,lubia ciepło i syf
gość  gość
↑ ↓
(3 - 2)
60%
[22.12.08]
Dokladnie tak jak mowi moj przed mowca Kochaj albo sie wyprowadz bo innej metody niema czy chcesz czy nie :))
gość  gość
↑ ↓
(22 - 21)
51%
[22.12.08]
Mi pomógł preparat SZKLARNIAK wystarczy popsikac i wynieść się na cały dzień z domu bo można się ostro zatruć. Po przyjściu tylko zobaczymy zdechłe paskudztwo oczywiście należy od razu przewietrzyć mieszkanie.
Pozdrawiam
gość  gość
↑ ↓
(2 - 1)
67%
[22.12.08]
gość
klupiłam żel bross wycisnęlismy krótkimi paseczkami w wielu miejscach w mieszkaniu i piwnicy i wyzdychały, karaluchy jedzą ten żel i przenoszą go na inne karaluchy a potem wracaja do swojego gniazda roznosząc go .nie wolno w tym czasie używac innych srodków poniewaz osłabiają działanie żelu, pomaga na 100%
gość  gość
↑ ↓
(3 - 2)
60%
[19.07.10]
czesc.
powiem tak.
i nie jest to zadna reklama czy cos ..
wprowadzilam sie do mieszkanie na 10 pietrze w wiezowcu. 2 lata temu .. kataluchy byly ... setki ...... :(
ale kupila kapkan na allegro. mowie aaa .. 16 zl co mi szkodzi ..
karaluchow w mieszkaniu mialam w pip. w kuchni, lazience, pokoj, przepdokoj, i tak dalej ... zrobilam totalny remont w kuchni ,... troche wyginelo .. ale to co zostalky przniosly sie do mojej sypialnie. do przedpokoju, do lazienki .. ludzie, mi bylo wstyd kogokolwiek zapraszac do domu, bo te robectwo bylo tak bezczelne ze wychodzilo nawet przy sweitle. siedze ze za jomymi, a tam po scianie lazi jakis gnojek// fuuj
kupilam wiec kapkan kiedys.
ruski .....
przyszla mala paczuszka, mala strzykawka a w nim zel.
syn poszedsl spac, ja po domu cale rozporowadzilam, w lzazience ze trzy krople, w kuchni, pokoju, sypialnie, durigm pokoju, lazience ...... pisali ze dziala po 3-5 dniach. na nastepny dzien znalazlam sporo trupiw ..
a teraz powaznie. mija tydzien odkad ja to stosuje .... a tu nie ma zadnego karalucha. No zaaje..... biscie. ! nie ma !!! naprawde nie ma, a byly ich setki!! chcoiaz dbalam w domu porzedek, to ona zawze byly. wchodzilo sie do kuchni, a tam .. kilkanascie biegalo po podlodze, kilka po lacie, w zlewie, w smeitniku .. wszedzie ! wchdozilam d sypialni a tam na komodzie biagalo z 10 ... masakra ! no i rozlalam ten kapkan .. tydzien minal.. a ja sie nie bryydze juz .. nie ma zadnego ! powaznie ! tak stwiewrdzam ze oga wrocic kieys, bo to blok, wiezowiec .. raz w miesacu bede kupowac kapkan .. 20 zl na allegro .. 16 zel plus przesylka .. to nie majatek .. i raz w meisiacu bede to sobie rzlewac gdzies ... i koniec ! nie ma ich !
polecam !
naprawd !!! rzadko cokolwiek polecam i pisze gdziekolwiek, ale ten ruski kapkan polecam :)
pa
gość  gość
↑ ↓
(1 - 0)
100%
[21.10.11]
Witam!

Dwa miesiące studiów nad różnymi forami, wikipedią i poszukiwań naturalnego wroga karaluchów i prusaków zaowocowały sukcesem. Na wstępie od razu zaznaczę, że nie będę reklamował żadnego specyfiku na robactwo, bo żaden nie działa. Sprawdziłem wszystkie. Spokojnie możecie sobie darować zakupy tego typu chemikaliów, bo nasze "przyjemniaczki" aklimatyzują się błyskawicznie do każdego nowego specyfiku. Wszystkie próby pokonania robactwa chemią, były uciążliwe jedynie dla domowników. Jak zatem je pokonać?
Niestety nie ma innej możliwości jak tylko za jednym razem zlikwidować zarówno przyczyny jaki i skutki bytności naszych nieproszonych gości. Trzeba po prostu przeprowadzić w kuchni karaluszy armagedon. To co ściąga karaluchy i prusaki do naszej kuchni to wilgoć i drobinki jedzenia. Bardzo rzadko pożywiają się okruszkami z podłogi czy blatu. Najczęściej żerują w szczelinach pomiędzy szafkami i wszystkich innych ciemnych zakamarkach. Dlatego też sprzątanie podłogi i blatu nic nie da jeżeli mamy zbyt dużo szczelin w kuchni, a podczas korzystania ze zlewu, niewielkie nawet ilości wody lecą za szafkę. W takiej kuchni czyszczenie trzeba połączyć z małym remontem, inaczej się nie da. A jak czyścimy? To też się raczej większości nie spodoba. Otóż jaja prusaków będą się znajdowały w każdej ciemnej, małej szczelince. Dlatego nie ma innego wyjścia jak rozkręcić wszystkie elementy wyposażenia kuchni co do śrubki. U mnie najwięcej tego cholerstwa było w zawiasach i na złączeniach elementów szafek kuchennych. W efekcie tego cała kuchni (za wyjątkiem kuchenki gazowej) powędrowała w kawałeczkach do łazienki. Śrubki, zawiasy i inne okucia trafiły do miski z gorącą woda i proszkiem do prania na całą noc. Dębowe elementy szafek zostały wyszorowane szarym mydłem za pomocą twardej szczotki. Wszystkie elementy z płyt wiórowych HDF i MDF, nie miały z jednej strony wykończenia fornirowanego (a w związku z tym miały mnóstwo mikro-szczelinek), zostały zaklejone szczelną warstwą wikolu. Kuchnia została zdemontowana do gołych ścian. Tutaj muszę wspomnieć jeszcze o gnieździe karaluchów. Zanim zdemontujemy szafki trzeba sprzątnąć to całe towarzystwo. Robimy to odkurzaczem. Proponuje żeby robiła to osoba o silnych nerwach i dużym refleksie. Gniazdo zawsze znajduje się w centralnym miejscu kuchni i jest tam zawsze więcej "pensjonariuszy" niż moglibyśmy się spodziewać. Zanim wyłączymy odkurzacz, wyciągamy z niego rurę. Otwór, po wyłączeniu zatykamy natychmiast miękką i dużą kulką z papieru toaletowego tak żeby, kiedy włączymy odkurzacz ponownie, kulka została wciągnięta do środka. Po dokładnym oczyszczeniu wyposażenia kuchni trzeba je zamontować z powrotem tak precyzyjnie, aby szczeliny pomiędzy elementami były minimalne. Trzeba też pamiętać aby blat i osadzony w nim zlew nie przepuszczały nawet kropli wody po ścianie. Całkowicie niedopuszczalne są jakiekolwiek przecieki pod zlewem, mokre szmatki i wszelka inna wilgoć w ciemnych miejscach. Kiedy wszystko jest już gotowe, pamiętajcie że wygraliście na razie największa bitwę, ale partyzantka nie śpi. Jaja prusaków i karaluchów mogą przetrwać nawet rok w oczekiwaniu na sprzyjające warunki. I w tym momencie dopiero kupujemy chemikalia - dwie płytki - jedna na trzy miesiące. Odstraszają one pojedyncze osobniki i powodują, że wystawiają się one na strzał. Trzeba działać szybko i zdecydowanie. U mnie pojedyncze sztuki pojawiały się jeszcze przez pół roku po "armagedonie", a potem nastała błoga sterylność, czego wszystkim życzę.
gość  gość
↑ ↓
(4 - 3)
57%
[15.05.12]
ja jakiś czas temu miałem u siebie karaluchy i przez dłuższy czas różnych rzeczy próbowałem. W końcu zrezygnowałem i zadzwoniłem do firmy i się w końcu udało. Pomyślałem, że się podzielę tą szczęśliwą nowiną z forumowiczami. a jakby co, firma jest z Wawy, www.dezynsekcja-deratyzacja.pl Może ktoś będzie zainteresowany
gość  gość
↑ ↓
(1 - 0)
100%
[20.06.12]
Sąsiedzi muszą także zwalczać te paskudy, inaczej nic z tego.
Ja jestem w ciąży i w nocy wstaję kilka razy do toalety...ze spacerów do kuchni już zrezygnowałam , bo pomimo użycia żelu,oprysku i proszku na karaluchy i prusaki one i tak przyłażą. ja jak na jakiegoś się natknę to polewam domestosem i zdycha w mgnieniu oka
gość  gość
↑ ↓
(1 - 0)
100%
[04.05.14]
Jakiś czas temu postanowiłem wypróbować MMS (dwutlenek chloru) do pozbycia się karaluchów i prusaków. Ciężko z nimi było, właściciele mieszkania wiele lat się z nimi zmagali, a mieszkanie było naprawdę zadbane. Insekty swoje siedliska miały w łazience i w kuchni.
W mieszkaniu na noc pozamykałem wszystkie okna, zakleiłem kratki wentylacyjne, a nawet krany. Wszystko po to, aby dwutlenek chloru nie uciekał z dezynfekowanych pomieszczeń. Na 30 metrów kwadratowych zużyłem około 300-400ml chlorynu sodu. To są 3 buteleczki, ale można znaleźć chloryn sodu w hurtowniach chemicznych w cenie nawet 60-70 zł za 5 litrów (można w wyszukiwarce internetowej wpisać hasło typu "chloryn sodu 5 litr"). Tak więc kosztowało mnie to, łącznie z samodzielnie przygotowanym aktywatorem (50% kwas cytrynowy) około 10zł.
Do łazienki użyłem około 100-150ml, a do kuchni z aneksem około 200-250ml MMS (chlorynu sodu) i taką samą ilość 50% kwasu cytrynowego. Im większe stężenie dwutlenku chloru w powietrzu, tym większa skuteczność, dlatego przed aktywacją podgrzałem osobno i aktywator i chloryn sodu (w szklanych/ceramicznych naczyniach). Potem zrobiłem mniejszą porcję na łazienkę - do 2 szklanek wlałem jednakowe ilości MMS i kwasu cytrynowego, następnie wlałem jedno i drugie do miski w łazience i ją (łazienkę) zamknąłem. To samo powtórzyłem z kuchnią, ale z większymi ilościami MMS i kwasu cytrynowego.
Efekt bardzo mile mnie zaskoczył, jak ręką odjął. Zdecydowałem się na taki eksperyment, bo nie chciałem wykorzystywać chemikaliów stosowanych przez firmy od dezynsekcji. Chyba nie znają bezpiecznych dla zdrowia metod, no i są o wiele drożsi.
W internecie można znaleźć opracowania, gdzie faktycznie stosuje się dwutlenek chloru na insekty, pluskwy. W USA stosowano go do usuwania wąglika, kiedy tam szalał. Tego gazu używa się także w zalanych domach po powodziach do usuwania grzybów i pleśni ze ścian. Tak więc od czasu do czasu można sobie dom w taki sposób oczyścić.
Należy uważać, aby w czyszczonych pomieszczeniach nie znajdowały się zwierzątka domowe, kotki, pieski, ptaszki, etc. Nie jestem pewny jak z roślinami, one w końcu nie oddychają tlenem atmosferycznym (nasze płuca tak samo "chwytają" tlen i dwutlenek chloru, dlatego trzeba ostrożnie przy protokołach z wdychaniem dwutlenku chloru) tylko dwutlenkiem węgla. Znalazłem za to przypadkowo publikacje na temat wody zawierającej nasyconej dwutlenkiem chloru, że stosowanie dwutlenku chloru poprawia kondycję i wzrost kwiatów.
Tak czy inaczej, z takimi ilościami należy uważać, szczególnie przy podgrzanych składnikach. Gaz ulatnia się bardzo szybko, aż powietrze robi się żółto-brązowe i szczypie w oczy. Nie należy się jakoś wyjątkowo śpieszyć, niektórych rzeczy, jak zapinanie guzika nie ma sensu robić "na szybko". Trzeba tylko wszystko przygotować, ale zalać, wyjść i zamknąć pomieszczenie. W pokoju obok można było spać, ale jak ktoś ma możliwość wykonania tego nie zostawiając nikogo w mieszkaniu, to problem znika.
gość  truther
Dodaj odpowiedź
> Zaloguj

Dodaj zdjęcia lub inne pliki