Wokół mieszkania, domu i ogrodu.

Budowa, remont, podatki, rachunki...

Liczba pytań: 14809

Liczba odpowiedzi: 204348

Kategoria: Dom i ogród
(296 odpowiedzi)
gość Pytanie zadaje: Leia zalogowana [21.12.08]
Tagi: karaluchy blok mieszkanie robaki

Karaluchy w mieszkaniu!!! PROBLEM!!!!

Mieszkam w bloku i zmagam się z plagą karaluchow. Czy sa jakies skuteczne metody do walki z nimi? Moze ktos z Was mal z tym do czynienia, bede wdzieczna za rady.

Najlepsza odpowiedź
↑ ↓
(148 - 60)
71%
[22.12.08]
czyli aceton jest tym środkiem co odstrasza ... kup baniak 5 litrów ...wylej po kontach i progach ... wiem że smród będzie okazały. Wyjdź na spacer z pieskiem na 2-3 godziny potem wróć i zobacz czy sobie poszły... Potem dla pewności kup muchozol i wypryskaj konty dodatkowo. Rozstaw po tym zabiegu trutki na insekty oraz zapachy do szafy. Powinny skapitulować POWODZENIA
gość  Ahtung Minen

Sortuj wg: najstarszych / najnowszych / najlepszych
Inne odpowiedzi
↑ ↓
(27 - 26)
51%
[22.12.08]
karaluchy biegna do ciepła brudu jedzenia lubia ciemne miejsca straszne prusaki ,oprysk cos daje ale wracaja , masc skutreczna jest zesmy zbierali szufelkami po masci a po porysku wracaja , to taka rada pracowałem w knajpie na kuchni i wiem co to za prusaki ,lubia ciepło i syf
gość  lopi
↑ ↓
(23 - 22)
51%
[22.12.08]
CHEMIA ... CHEMIA .. i jeszcze raz CHEMIA!! :D
polecam RAID w piance (to nie zwykły aerozol!! tylko jak się psika, to powstaje taka pianka, która po paru minutach znika.. ciężki do kupienia)
RAID w aerozolu do błyskawicznego zadawania śmierci!! :D

później..
GLOBOL !! bardzo dobre środki..
Polecam.. specjalną pastę, która dozujemy w szparach i tam gdzie mogą się gnieździć oraz..
Specjalną 'kratkę' która stawiamy za meblami. Chroni przed robactwem z 3-4 miesiące, a nawet i dłużej maks. 6-7.
Tą 'kratkę' czuć przez jakieś 2-3 dni, ale później zapach jest już znikomy.
Ważne, że robactwo ginie.. i to dziesiątkami.
Teraz uwagi...
Najpierw pasta w szczeliny!! I czekamy z 2-3 dni, aby padła 1 seria robactwa. Jak wystawimy tą kratkę, to wszystko nam powyłazi na zewnątrz!!! A to nie jest miły widok, jak wyjdzie ze 100-200 robaków!!
Po paście.. psikamy! 1 porządne spryskanie pomieszczenia. Tak jak na instrukcji. I na koniec kratka...
Dobijamy te co przeżyły.. aerozolem. :)

Jeżeli mam tą piankę RAID to psikamy wszystkie wywietrzniki i framugi w około! Ewentualnie trudne dostępne miejsca, gdzie nie mogliśmy dać pasty GLOBOL.
Ewekt gwarantowany! :D
I jeżeli będziemy pamiętać o wymianie 'kratki' GLOBOL co 4-5 miesięcy, nie powinniśmy mieć 'powrotów' robactwa. :)
gość  prs
↑ ↓
(44 - 43)
51%
[22.12.08]
będąc w tunezji niestety zastałam takie potwory w hotelu. W moim pokoju zabiłam 3, pewnie byłoby wiecej ale wiecie co zrobiłam? :D wyłaziły z takiej dziury koło futryny i wcisnęłam tam kilka husteczek higienicznych ;) i po kłopocie ;D ale fakt, obrzydlistwo :/
gość  gość
↑ ↓
(2 - 1)
67%
[22.12.08]
pracowalam w zakladzie gdzie bylo pelno tego swinstwa i najlepszy sposob byl rozpuszczalnik nitro.polecam
gość  gość
↑ ↓
(3 - 2)
60%
[22.12.08]
Witaj. zmagalam sie niegdys z tym samym problemem. Udalo mi sie pozbyc karaluchow za pomoca kwasu borowego (kupilam go w aptece). Otoz do zakretek od sloikow polozylam kawalek chleba, posypalam tym kwasem i zalalam goraca woda. Te czynnosc trzeba powtarzac tak czesto,gdy woda wyparuje. Kilka takich zakretek z chlebem i kwasem nalezy rozstawic w roznych miejscach, np.obok kuchenki, obok pralki, gdzie tylko chcecie. Im wiecej, tym lepiej. Nie nalezy dotykac tych zakretek(kontakt kwasu ze skora moze byc niebiezpieczny). Czasem widzialam jeszcze kilka bardzo slabych sztuk, ale po ok. 4 m-cach zniknely wszystkie. Minal rok,a w mojej kuchni nie pojawil sie juz ani jeden. Polecam ten sposob i serdecznie pozdrawiam.
gość  gość
↑ ↓
(4 - 3)
57%
[23.12.08]
Nie piszczę na widok myszy, nie trzęsę się na widok węży, a nietoperze nie są mi bardziej straszne niż ptactwo. Ale nie znoszę i boję się robactwa. Od niepamiętnych czasów bałam się chrabąszczy. Ten nieodłączny element lata skutecznie zmieniał ciepłe popołudnia, wymarzone na spacer, w prawdziwy koszmar. Wieczorami, kiedy pies dopominał się o należne wyjście, ja z niepokojem zza szczelnie zamkniętego okna obserwowałam niezdarne, ciężkie owady kłębiące się wokoło drzew.

Wyjeżdżałam do Stanów z przekonaniem, że żegnam się z tym paskudztwem na jakiś czas. Okazało się jednak, że wpadłam jak z deszczu pod rynnę.

W ogrodzie okalającym dom mojej host-rodziny jest mnóstwo krzewów i drzew. Owady je zamieszkujące są tak wielkie, że przy nich nasze polskie chrabąszcze to meszki! Ale co nas nie zabije, to nas wzmocni. Po wielu mniej lub więcej pamiętnych przejściach coraz częściej udaje mi się zachować zimną krew, zamiast z wrzaskiem popędzić w drugą stronę...

Było bardzo wcześnie rano. Weszłam do łazienki, jeszcze zaspana, spojrzałam w lustro, odkręciłam zimną wodę… i czułam, że ktoś się na mnie gapi. Rozejrzałam się, ale nikogo nie było w pobliżu. I nagle, kątem oka, zauważyłam go! Wielki, czarny, obrzydliwy świerszcz-mutant siedział na podłodze i bezczelnie mi się przyglądał.

Ewakuowałam się pospiesznie z łazienki do pokoju, gdzie przystąpiłam natychmiast do obmyślania strategii obrony. Zaatakuje go cytrusowym odświeżaczem do powietrza - tak, to jest pomysł! Jest tak śmierdzący, że żaden świerszcz nie przeżyje długo w jego oparach! Tylko zaraz, odświeżacz został w łazience…


Jednego dnia, przechodząc przez kuchnię, zauważyłam cos niepokojącego: samotna para mrówek mozolnie wspinała się na butelkę z sokiem zagęszczonym. Dla spokojnego sumienia spłukałam je dokładnie z butelki do zlewu. Wróciłam do kuchni po dłuższym czasie i stanęłam jak wryta już na samym progu. Po zlewie, butelce i szafkach przechadzały się stada mrówek! Zaatakowałam je z furią, spłukując do zlewu i jednoczenie próbując wybadać skąd nadchodzą posiłki. Wydawało się, że opanowałam sytuację; na placu boju zostały jedynie niedobitki. Usatysfakcjonowana, pojechałam do szkoły odebrać dzieci. O mrówczym problemie prawie zupełnie zapomniałam - do czasu, kiedy z kuchni doszedł mnie straszny wrzask Starszej. Gdy tam się zjawiłam, pociemniało mi w oczach. Były wszędzie; czarna ruchliwa masa oblazła prawie całą kuchnię, a posiłki ciągle napływały. Być może przyszły w odwecie?
gość  gość
↑ ↓
(3 - 2)
60%
[05.01.09]
w moim domu zalęgły sie świerszcze. zabijamy po 2, 3 dziennie ale z kazdym dniem pojawiają sie nowe;/ nie wiem jaki środek moze je całkowicie zlikwidowac... znacie moze jakies skuteczne trutki na te robale????
gość  gość
↑ ↓
(22 - 21)
51%
[19.02.11]
wszystko do dupy
gość  gość
↑ ↓
(4 - 3)
57%
[15.05.12]
ja jakiś czas temu miałem u siebie karaluchy i przez dłuższy czas różnych rzeczy próbowałem. W końcu zrezygnowałem i zadzwoniłem do firmy i się w końcu udało. Pomyślałem, że się podzielę tą szczęśliwą nowiną z forumowiczami. a jakby co, firma jest z Wawy, www.dezynsekcja-deratyzacja.pl Może ktoś będzie zainteresowany
gość  gość
↑ ↓
(1 - 0)
100%
[27.06.12]
wy to chyba karaluchow nie widzieliscie latajace karaluchy amerykanskie - okna nie moge otworzyc bo mi te paskudztwa w latuja i maja z 7-8 cm, dzieki bogu mam kota to mi je wylapuje
gość  gość
Dodaj odpowiedź
> Zaloguj

Dodaj zdjęcia lub inne pliki