Wokół mieszkania, domu i ogrodu.

Budowa, remont, podatki, rachunki...

Liczba pytań: 11654

Liczba odpowiedzi: 121724

Kategoria: Dom i ogród
(254 odpowiedzi)
gość Pytanie zadaje: Leia zalogowana [21.12.08]
Tagi: karaluchy blok mieszkanie robaki

Karaluchy w mieszkaniu!!! PROBLEM!!!!

Mieszkam w bloku i zmagam się z plagą karaluchow. Czy sa jakies skuteczne metody do walki z nimi? Moze ktos z Was mal z tym do czynienia, bede wdzieczna za rady.

Najlepsza odpowiedź
↑ ↓
(183 - 122)
60%
[07.11.12]
gość
Jest jeden specyfik - kupilem na allegro - jakas taka ruska pasta nie pamietam nazwy- ale generalnie ruska pasta w strzykawce - jest na prawde skuteczna. Smarujesz nia kąty i po tygodniu nie ma - u mnie po 3 dniach znajdowalem same trupy prusakow - a teraz nie ma ich juz ponad 8 miesięcy - chyba juz nie wroca a nawet jak to ich potraktuje znowu


jest to rosyjski srodek kapkan, mnie tez pomogl zwalczyc karaluchy
kupic mozna na
http://tablica.pl/oferta/kapka(...)wki-IDyCvp.html
gość  gość

Sortuj wg: najstarszych / najnowszych / najlepszych
Inne odpowiedzi
↑ ↓
(23 - 22)
51%
[22.12.08]
gość
Użyj AJAXA do utrzymania czystości w domu( blaty, podloga)
U mnie pomogło, bo właśnie wyprowadził sie sąsiad z dołu, który był syfiarzem i to, że prusaki nienawidzą zapachu Ajaxa wiem, bo kiedyś psiknełam prosto na jednego i trzepał sie 3 sekundy i zdechł...także moja droga do marketu i Ajaxa w ruch...
P,S u mnie tez była ekipa od robali ale to nic nie dało dopóki facet sie nie wyprowadził i okruszki nie były sprzątane.
Polecam Ci jeszcze to co ja robiłam...przed pójciem spać jakumyjesz wszystko ajaxem popsikaj nim szpary i zakamarki.
Powodzenia:)


Może od razu wylej sobie chlor na głowę!! Głupota ludzka nie zna granic... :p
gość  gość
↑ ↓
(3 - 2)
60%
[22.12.08]
Dokladnie tak jak mowi moj przed mowca Kochaj albo sie wyprowadz bo innej metody niema czy chcesz czy nie :))
gość  gość
↑ ↓
(2 - 1)
67%
[22.12.08]
pracowalam w zakladzie gdzie bylo pelno tego swinstwa i najlepszy sposob byl rozpuszczalnik nitro.polecam
gość  gość
↑ ↓
(2 - 1)
67%
[22.12.08]
Mi pomógł preparat SZKLARNIAK wystarczy popsikac i wynieść się na cały dzień z domu bo można się ostro zatruć. Po przyjściu tylko zobaczymy zdechłe paskudztwo oczywiście należy od razu przewietrzyć mieszkanie.
Pozdrawiam
gość  gość
↑ ↓
(3 - 2)
60%
[22.12.08]
jeżeli mieszkasz w bloku to te karaluchy sa nie tylko w Twoim mieszkaniu ale i w mieszkaniach sąsiadów. I walkie z tymi ohydnymi robalami muszą podjąć wszyscy a nie tylko Ty.
gość  gość
↑ ↓
(4 - 3)
57%
[23.12.08]
Nie piszczę na widok myszy, nie trzęsę się na widok węży, a nietoperze nie są mi bardziej straszne niż ptactwo. Ale nie znoszę i boję się robactwa. Od niepamiętnych czasów bałam się chrabąszczy. Ten nieodłączny element lata skutecznie zmieniał ciepłe popołudnia, wymarzone na spacer, w prawdziwy koszmar. Wieczorami, kiedy pies dopominał się o należne wyjście, ja z niepokojem zza szczelnie zamkniętego okna obserwowałam niezdarne, ciężkie owady kłębiące się wokoło drzew.

Wyjeżdżałam do Stanów z przekonaniem, że żegnam się z tym paskudztwem na jakiś czas. Okazało się jednak, że wpadłam jak z deszczu pod rynnę.

W ogrodzie okalającym dom mojej host-rodziny jest mnóstwo krzewów i drzew. Owady je zamieszkujące są tak wielkie, że przy nich nasze polskie chrabąszcze to meszki! Ale co nas nie zabije, to nas wzmocni. Po wielu mniej lub więcej pamiętnych przejściach coraz częściej udaje mi się zachować zimną krew, zamiast z wrzaskiem popędzić w drugą stronę...

Było bardzo wcześnie rano. Weszłam do łazienki, jeszcze zaspana, spojrzałam w lustro, odkręciłam zimną wodę… i czułam, że ktoś się na mnie gapi. Rozejrzałam się, ale nikogo nie było w pobliżu. I nagle, kątem oka, zauważyłam go! Wielki, czarny, obrzydliwy świerszcz-mutant siedział na podłodze i bezczelnie mi się przyglądał.

Ewakuowałam się pospiesznie z łazienki do pokoju, gdzie przystąpiłam natychmiast do obmyślania strategii obrony. Zaatakuje go cytrusowym odświeżaczem do powietrza - tak, to jest pomysł! Jest tak śmierdzący, że żaden świerszcz nie przeżyje długo w jego oparach! Tylko zaraz, odświeżacz został w łazience…


Jednego dnia, przechodząc przez kuchnię, zauważyłam cos niepokojącego: samotna para mrówek mozolnie wspinała się na butelkę z sokiem zagęszczonym. Dla spokojnego sumienia spłukałam je dokładnie z butelki do zlewu. Wróciłam do kuchni po dłuższym czasie i stanęłam jak wryta już na samym progu. Po zlewie, butelce i szafkach przechadzały się stada mrówek! Zaatakowałam je z furią, spłukując do zlewu i jednoczenie próbując wybadać skąd nadchodzą posiłki. Wydawało się, że opanowałam sytuację; na placu boju zostały jedynie niedobitki. Usatysfakcjonowana, pojechałam do szkoły odebrać dzieci. O mrówczym problemie prawie zupełnie zapomniałam - do czasu, kiedy z kuchni doszedł mnie straszny wrzask Starszej. Gdy tam się zjawiłam, pociemniało mi w oczach. Były wszędzie; czarna ruchliwa masa oblazła prawie całą kuchnię, a posiłki ciągle napływały. Być może przyszły w odwecie?
gość  gość
↑ ↓
(2 - 1)
67%
[13.12.10]
MAM SYNKA 4 LATKA W DOMU CZY MOGE ZASTOSOWAC TEN KAPKAN
gość  gość
↑ ↓
(23 - 22)
51%
[20.01.11]
mam karaluchy w wynajmowanym mieszkaniu. kapkan działał krótkotrwale, mimo, że był wylany w każdą szczelinę, kratki, pomiędzy podłogą a ścianami (zużyte 4 opakowania kupione na allegro), strasznie się lepi i przykleja się do niego kurz. płytki globol nie działały. po sprejach duszę się głównie ja, a nie karaluchy. trzykrotnie była ekipa profesjonalistów i robiła opryski - za każdym razem skutecznośc była około dwutygodniowa (mimo, że każdorazowo dawali gwarancję na 6 miesięcy!!!). powiem Wam, że w życiu czegoś takiego nie przeżyłam, robaki chodzą sobie normalnie po podłodze na korytarzach budynku, nawet w windzie. specjalista mówił (zgodnie z tym, co pisał już ktoś powyżej), że robaki lgną do ciepła - pojawiały się w pokoju przy zasilaczu od laptopa. uwaga, bo robactwo potrafi się żywić nawet odzieżą. podobno robaki lubią też okolice zawiasów w szafkach oraz zewnętrzne okolice szuflad (te miejsca, gdzie szuflada się wysuwa i styka z szafką), uważajcie też na okapy, bo potrafią z nich wypadać robale. ja już się poddałam i się wyprowadzam, po zmianie mieszkania zamówię oprysk wszystkich przywiezionych z tego mieszkania gratów, żeby nie przenieść robactwa na nowe.
gość  takie tam
↑ ↓
(2 - 1)
67%
[07.08.11]
a gdzie kupić ten kapkan?
gość  gość
↑ ↓
(1 - 0)
100%
[21.10.11]
Witam!

Dwa miesiące studiów nad różnymi forami, wikipedią i poszukiwań naturalnego wroga karaluchów i prusaków zaowocowały sukcesem. Na wstępie od razu zaznaczę, że nie będę reklamował żadnego specyfiku na robactwo, bo żaden nie działa. Sprawdziłem wszystkie. Spokojnie możecie sobie darować zakupy tego typu chemikaliów, bo nasze "przyjemniaczki" aklimatyzują się błyskawicznie do każdego nowego specyfiku. Wszystkie próby pokonania robactwa chemią, były uciążliwe jedynie dla domowników. Jak zatem je pokonać?
Niestety nie ma innej możliwości jak tylko za jednym razem zlikwidować zarówno przyczyny jaki i skutki bytności naszych nieproszonych gości. Trzeba po prostu przeprowadzić w kuchni karaluszy armagedon. To co ściąga karaluchy i prusaki do naszej kuchni to wilgoć i drobinki jedzenia. Bardzo rzadko pożywiają się okruszkami z podłogi czy blatu. Najczęściej żerują w szczelinach pomiędzy szafkami i wszystkich innych ciemnych zakamarkach. Dlatego też sprzątanie podłogi i blatu nic nie da jeżeli mamy zbyt dużo szczelin w kuchni, a podczas korzystania ze zlewu, niewielkie nawet ilości wody lecą za szafkę. W takiej kuchni czyszczenie trzeba połączyć z małym remontem, inaczej się nie da. A jak czyścimy? To też się raczej większości nie spodoba. Otóż jaja prusaków będą się znajdowały w każdej ciemnej, małej szczelince. Dlatego nie ma innego wyjścia jak rozkręcić wszystkie elementy wyposażenia kuchni co do śrubki. U mnie najwięcej tego cholerstwa było w zawiasach i na złączeniach elementów szafek kuchennych. W efekcie tego cała kuchni (za wyjątkiem kuchenki gazowej) powędrowała w kawałeczkach do łazienki. Śrubki, zawiasy i inne okucia trafiły do miski z gorącą woda i proszkiem do prania na całą noc. Dębowe elementy szafek zostały wyszorowane szarym mydłem za pomocą twardej szczotki. Wszystkie elementy z płyt wiórowych HDF i MDF, nie miały z jednej strony wykończenia fornirowanego (a w związku z tym miały mnóstwo mikro-szczelinek), zostały zaklejone szczelną warstwą wikolu. Kuchnia została zdemontowana do gołych ścian. Tutaj muszę wspomnieć jeszcze o gnieździe karaluchów. Zanim zdemontujemy szafki trzeba sprzątnąć to całe towarzystwo. Robimy to odkurzaczem. Proponuje żeby robiła to osoba o silnych nerwach i dużym refleksie. Gniazdo zawsze znajduje się w centralnym miejscu kuchni i jest tam zawsze więcej "pensjonariuszy" niż moglibyśmy się spodziewać. Zanim wyłączymy odkurzacz, wyciągamy z niego rurę. Otwór, po wyłączeniu zatykamy natychmiast miękką i dużą kulką z papieru toaletowego tak żeby, kiedy włączymy odkurzacz ponownie, kulka została wciągnięta do środka. Po dokładnym oczyszczeniu wyposażenia kuchni trzeba je zamontować z powrotem tak precyzyjnie, aby szczeliny pomiędzy elementami były minimalne. Trzeba też pamiętać aby blat i osadzony w nim zlew nie przepuszczały nawet kropli wody po ścianie. Całkowicie niedopuszczalne są jakiekolwiek przecieki pod zlewem, mokre szmatki i wszelka inna wilgoć w ciemnych miejscach. Kiedy wszystko jest już gotowe, pamiętajcie że wygraliście na razie największa bitwę, ale partyzantka nie śpi. Jaja prusaków i karaluchów mogą przetrwać nawet rok w oczekiwaniu na sprzyjające warunki. I w tym momencie dopiero kupujemy chemikalia - dwie płytki - jedna na trzy miesiące. Odstraszają one pojedyncze osobniki i powodują, że wystawiają się one na strzał. Trzeba działać szybko i zdecydowanie. U mnie pojedyncze sztuki pojawiały się jeszcze przez pół roku po "armagedonie", a potem nastała błoga sterylność, czego wszystkim życzę.
gość  gość
Dodaj odpowiedź
> Zaloguj

Dodaj zdjęcia lub inne pliki